Depresja po chińsku – Mateusz Chról

Celem prezentacji jest przedstawienie specyfiki zaburzeń depresyjnych w perspektywie kultury i społeczeństwa chińskiego. Depresja jest zaburzeniem o globalnym zasięgu, na całym świecie choruje na nią aż 264 miliony ludzi. Według WHO zaburzenie to jest jedną z wiodących przyczyn niepełnosprawności na świecie. Pomimo tego, że w Chinach na depresję cierpi aż 54 miliony osób, to udział chorych w populacji ogólnej (4,2%) jest stosunkowo niski w porównaniu z mieszkańcami USA (5,9%) czy chociażby Polski (5,1%). W związku z tym badacze zastanawiają się nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Jedną z nich może być stygmatyzacja chorób psychicznych obecna w Chinach, która sprawia, że osoby potencjalnie chore na depresję rzadko poszukują pomocy i rzadko ją otrzymują. Istotnym czynnikiem jest także specyficzny dla kultury chińskiej idiom dystresu – shenjing shuairuo (神经衰弱), czyli neurastenia; jednostka chorobowa depresji jest zaś mniej znana i rzadziej diagnozowana. Idiomami dystresu nazywamy kulturowe wzorce komunikacji, przez które cierpienie psychiczne jest wyrażane w sposób zrozumiały oraz akceptowalny. W badaniach empirycznych wykazano, że biali studenci amerykańskiego college’u w komunikowaniu depresji zwracają uwagę na czynniki egzystencjalne, poznawcze oraz emocjonalne, natomiast chińscy – na stany cielesne. W chińskiej kulturze mamy do czynienia zjawiskiem somatyzacji, czyli ekspresji cierpienia emocjonalnego w odniesieniu do stanów cielesnych. Z kolei w krajach zachodnich proste pobudzenia afektywne są psychologizowane bądź emocjonalizowane. Omawiane powyżej fenomeny ilustrują sposób, w jaki normy socjokulturowe regulują przeżywanie oraz manifestowanie emocji. W związku z tym można śmiało stwierdzić, że zarówno chińska somatyzacja, jak i zachodnia psychologizacja są uwarunkowane kulturowo. Oprócz tego z poprowadzonego wywodu płyną bardziej ogólne wnioski co do natury chorób psychicznych, statusu diagnozy psychiatrycznej i obowiązywalności dyskursu psychiatrycznego.

 

Mateusz Chról